Dorastanie zawsze było trudnym momentem w życiu człowieka.
Ale dziś wielu młodych ludzi przeżywa je w szczególny sposób — jakby stali pomiędzy dwoma światami.
Z jednej strony wciąż są dziećmi.
Z drugiej coraz częściej oczekuje się od nich dojrzałości, decyzji i odpowiedzialności.
Nie zawsze są gotowi na jedno ani na drugie.
Już nie dziecko, jeszcze nie dorosły
To czas, w którym młody człowiek zaczyna zadawać sobie pytania, które wcześniej w ogóle się nie pojawiały:
- Kim właściwie jestem?
- Czy jestem wystarczająco dobry?
- Co inni o mnie myślą?
- Gdzie jest moje miejsce?
W tym samym czasie świat zaczyna stawiać coraz więcej wymagań.
Szkoła oczekuje wyników.
Dorośli oczekują rozsądku.
Rówieśnicy oczekują dopasowania.
A młody człowiek dopiero uczy się rozumieć samego siebie.
- Dorastanie to nie chaos. To szukanie swojego miejsca.
Kiedy młody człowiek zaczyna kwestionować zasady, sprzeczać się czy zamykać w sobie, wielu dorosłych odbiera to jako brak szacunku albo problem wychowawczy.
Tymczasem bardzo często jest to naturalna część dorastania.
To moment, w którym młody człowiek próbuje:
- zbudować własną tożsamość
- oddzielić się od świata dorosłych
- sprawdzić, gdzie są granice
Nie zawsze robi to w sposób spokojny i rozsądny.
Bo dopiero uczy się radzić sobie z emocjami, które bywają bardzo silne.
Młodzi ludzie nie potrzebują dorosłych, którzy wszystko wiedzą.
Potrzebują dorosłych, którzy są obecni.
Którzy potrafią wysłuchać, nawet jeśli nie zgadzają się z tym, co słyszą.
Którzy nie zamykają rozmowy jednym zdaniem: „Przesadzasz”.
Bo kiedy młody człowiek ma obok siebie dorosłego, który naprawdę go widzi i słucha, łatwiej jest mu przejść przez ten trudny moment życia.
Wielu nastolatków mówi dziś o poczuciu życia w dwóch różnych rzeczywistościach.
Pierwsza to świat dorosłych — zasad, ocen, obowiązków i oczekiwań.
Druga to świat młodych — emocji, presji rówieśniczej, internetu, porównań i ciągłego sprawdzania, czy jest się „wystarczającym”.
Te światy często się mijają.
Dorośli widzą bunt.
Młodzi często czują zagubienie albo ogromną presję.
Dorastanie to droga
Bycie „między światami” nie jest błędem ani problemem.
To naturalny etap.
Etap, w którym młody człowiek powoli buduje swoją tożsamość, wartości i sposób patrzenia na świat.
Najważniejsze, żeby w tym czasie nie został z tym sam.
Bo czasem jedna rozmowa, jedno wysłuchanie i jedno zdanie:
„Rozumiem, że to dla ciebie trudne”
potrafi zrobić więcej niż długie wykłady.
