W świecie dorosłych wszystko musi być nazwane.
Diagnoza, opinia, orzeczenie, trudność, zaburzenie. Dokumenty, formularze, rubryki do wypełnienia. System potrzebuje etykiet – bo łatwiej jest zarządzać tym, co ma nazwę.
Ale dziecko to nie formularz.
Dziecko jest historią, która dopiero się pisze.
Etykieta – pomoc czy ciężar?
Nie ma co udawać, że diagnozy czy opinie specjalistów są zbędne. Czasem są bardzo potrzebne. Pomagają zrozumieć trudności dziecka, dobrać odpowiednie wsparcie, otworzyć drogę do terapii czy pomocy w szkole.
Problem zaczyna się wtedy, gdy etykieta przestaje być informacją, a zaczyna być definicją.
Nagle zamiast dziecka widzimy:
- „dziecko z ADHD”
- „dziecko z autyzmem”
- „dziecko trudne wychowawczo”
- „dziecko agresywne”
- „dziecko z problemami”
Tymczasem za tymi słowami nadal stoi konkretny mały człowiek. Z charakterem, talentami, marzeniami i ogromnym potencjałem.
Etykieta opisuje fragment.
Nigdy całości.
Dzieci bardzo szybko zaczynają wierzyć w to, jak się je opisuje.
Jeśli dziecko słyszy ciągle, że jest:
- problematyczne
- niegrzeczne
- nadpobudliwe
- trudne
to po czasie zaczyna myśleć o sobie dokładnie w ten sposób.
I wtedy pojawia się mechanizm, który psychologowie dobrze znają: samospełniająca się przepowiednia.
Dziecko zaczyna zachowywać się tak, jak zostało nazwane. Nie dlatego, że chce. Dlatego, że nie widzi dla siebie innej roli.
Najważniejszą rzeczą, jaką może zrobić dorosły, jest zatrzymanie się na chwilę i zadanie sobie prostego pytania:
Kim jest to dziecko – poza swoją trudnością?
Bo często okazuje się, że:
- „nadpobudliwe” dziecko ma ogromną ciekawość świata
- „nieśmiałe” dziecko ma niezwykłą wrażliwość
- „agresywne” dziecko nosi w sobie dużo niewypowiedzianych emocji
- „trudne” dziecko po prostu bardzo potrzebuje być zauważone
Dzieci rzadko są trudne bez powodu.
Zazwyczaj są przeciążone, niezrozumiane albo samotne w swoich emocjach.
Rozwój dziecka nie jest prostą linią. To droga pełna zakrętów, prób, błędów, emocji i zmian.
Dlatego najważniejsze, co możemy dać dziecku, to:
- bezpieczeństwo
- uważność
- akceptację
- czas
Nie po to, żeby „naprawić” dziecko.
Po to, żeby pomóc mu odkryć, kim naprawdę jest.
W naszej fundacji wierzymy w dzieci bez etykiet
W naszej pracy staramy się patrzeć na dzieci szerzej.
Nie przez pryzmat opinii czy diagnoz, ale przez pryzmat ich historii, emocji i potrzeb.
Bo dziecko nie jest problemem do rozwiązania.
Jest człowiekiem, który dopiero uczy się świata.
A każde dziecko zasługuje na to, żeby ktoś zobaczył w nim więcej niż etykietę.
